Wypalić Umysł

William Gibson – Wypalić Chrom
przekład Piotr W. Cholewa

środa, 7 maja 2014

To była bardzo szybka i bardzo niespodziewana lektura. Mój mózg, faszerowany ostatnio realizmem magicznym, fantasy i prozą Stefana Grabińskiego, nagle zaczął domagać się czegoś innego. Przypadkowa rozmowa, w której padło słowo cyberpunk, ograniczyła wybór dość jednoznacznie. Do jednego opowiadania.

Zbiór „Johnny Mnemonic” Wiliama Gibsona czytuję bardzo różnie, bo to i w całości, a to znowu ograniczając się do trzech utworów. Tytułowa nowela, najbardziej chyba rozpoznawalna, bo spopularyzowana przez film, jest przecież klasykiem. Otwiera drogę do Trylogii Ciągu. I jest przecież opowiadanie „Hotel New Rose”, dość egzotyczne w odbiorze swego czasu, ale dzisiaj te śpiewy korporacyjnego hymnu o poranku nikogo chyba nie dziwią? To opowiadanie też doczekało się ekranizacji w 1998 roku. Polecam chociażby ze względu na obsadę: Willem Dafoe i Christopher Walken w rolach głównych.
…i jest to opowiadanie, dla którego czytałem co prawda cały zbiór, ale przeczytałem, tak naprawdę przeczytałem, właśnie „Wypalić Chrom” (Burning Chrome).

Co jest takiego w tym opowiadaniu? Co powoduje, że jest ono dla mnie jądrem cyberpunku?
To proste, jest w „Wypalić Chrom” jakaś głęboka prawda, prawda o świecie, o ludziach, o literaturze science fiction (tej z najwyższej półki)… Na małej przestrzeni dostajemy to, co jest kwintesencją cyberpunku w gibsonowskim wydaniu. Cyberprzestrzeń i żyjących w niej i dla niej ludzi. Mamy zewnętrzny, ten realny świat, pełen potworów i idiotów. Mamy zapowiedź świata Ciągu, podobnie wyraźną jak w „Johnny Mnemonic”, pojawia się już na przykład pewien nowojorski paser. Zresztą obydwie te nowele to swoisty prolog do Trylogii Ciągu.
Są wreszcie oni…

Bobby Quine i Automatyczny Jack. Bobby to chudy, blady facet w ciemnych okularach, Jack – twardziel z mioelektrycznym ramieniem.
Bobby to software, Jack – hardware; Bobby wciska klawisze, Jack wprowadza wszystkie drobiazgi, które mogą zapewnić przewagę.

…i jest Ona, dziewczyna imieniem Rikki, której marzeniem są nowe oczy, koniecznie marki ZEISS Ikon, koniecznie błękitne. Dlaczego? Bo takich używa pewna gwiazda symstymu.

Opowiadanie, którego narratorem jest Jack, na poziomie czytania wprost to opis cyberprzestrzennego włamania do systemu pewnej firmy (hmmm…). Opis ten zapiera do dzisiaj dech w piersiach swoim specyficznym cyberpunkowym pięknem. Oczywiście westchnienia „czemu to naprawdę tak nie jest, czemu tak nie wygląda?” są normalne i zapewne wielu informatyków mruczy sobie pod nosem coś w stylu „miało być pięknie, a jest nuda dnia powszedniego”. Włamania po kasę, bo po co się włamywać? Dla zemsty? Ale ta motywacja pojawia się później, niby cyberdiabeł z pudełka. Bo można? Zresztą jakby nie patrzeć, już z dzisiejszej perspektywy, informacja to też kasa, po wymianie oczywiście. W narrację wplecione są zdarzenia prowadzące do tego włamania, przygotowania, ale też zwykłe życiowe sprawy obu panów. Jest Rikki, dziewczyna-maskotka Bobby’ego. Jest rodząca się miłość Jacka. Są okruchy świata zewnętrznego, jest zło i pojawiające się znienacka dobro.
Są wreszcie na końcu duże pieniądze, które jak wiadomo szczęścia nie dają …

Opowiadanie jest fragmentem fragmentu świata Ciągu, jest uchwyconym „w kadrze” jednym hakerskim wyczynem. Ale pokazuje też ludzi. Spod suchego opisu faktów wyzierają ich emocje, różne, jak różni są ludzie.
…i pomimo wszechobecnego w cyberprzestrzeni LOD-u jest w tym świecie miejsce na odrobinę ciepła i może okazjonalnego, ale jednak dobra. W końcu chłopacy nie wzięli całej kasy dla siebie, część przekazali. Nie, nie powiem gdzie, to już sami sobie przeczytajcie. Warto!

Opowiadanie „Wypalić Chrom” stało się, przez te lata, archetypowym obrazem cyberpunku. Tego prawdziwego, w sensie Gibsona. Dobór postaci, suspensy, wreszcie fizyczna strona świata przedstawionego. To wszystko pojawia się potem, „tylko bardziej”, w Trylogii Ciągu. Pojawia się też w utworach innych autorów, ale nie zawsze słyszę mojego wewnętrznego daimoniona fantastyki szepczącego „patrz gibsonowski cyberpunk”. Usłyszałem go wyraźnie przy lekturze fragmentów „Hyperiona” Dana Simmonsa, czy opowiadania „Grewolucja” Pawła Majki. Tak u nich znalazłem ten prawdziwy, archetypowy cyberpunk!

Gwoli uczciwości czytelniczej chcę przypomnieć okładkę tomu „Johnny Mnemonic” wydanego w 1996 roku przez wydawnictwo Zysk i S-ka.

 

 #Fantastyka #Science Fiction #Cyberpunk 

5 myśli na “Wypalić Umysł”

  1. Czyli jednak opowiadania przeczytać przed Trylogią? To by się w sumie dobrze składało…
    (choć i tak największa ochotę mam na „Trawę”. Ale nie mam czasu rysować zwierzątek. A jak tak czytać „Trawę” bez rysowania zwierzątek? To może Elisson, bo Gibsona jeszcze nie kupiłam?…)

    1. Andrzej „Kruk” Appelt

      Yyyy… u Gibsona może jakieś sieciowe zwierzątka?
      Tak, przed Trylogią opowiadania 🙂 „Wypalić Chrom” i „Johnny Mnemonic”. Przynajmniej ja tak uważam 🙂

      1. Tia, wirusy komputerowe 😛
        A w ogóle to Twoja notka zainspirowała mnie, żeby właśnie dziś kupić „Wypalić chrom”. I kupiłam.;)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.