O urokach czytania sag rodzinnych

czwartek, 6 grudnia 2012

Skończyłem czytać (ponownie) pewną skandynawską sagę rodzinną. Drobne dziewięć tomów. Nawet mi poszło. Ku mojemu zaskoczeniu autorka utrzymała poziom przez cały cykl, jeżeli zdarzały się doły czy słabości to i tak ich nie zauważałem, bo ta lektura jest bardzo zacna i wciągająca.

…a mamy tu wszystko, radości, smutki, katastrofy zarówno lokalne jak i kosmiczne, o powodziach nie zapominając. Wiele przyjaźni i miłości zarówno rodzinnej bo to i rodzice się bardzo kochają i kochają swojego jedynaka, z wielką wzajemnością zresztą, jak i młodzież podkochuje się w sobie. Wspaniała postać matki, bardzo ciepłej i zaradnej osoby, do tego ojciec marzyciel i trochę fajtłapa, którego nie omija zresztą, jak to w życiu, kryzys wieku średniego, spowodowany chyba niespełnieniem.

Kwitnie sztuka, głównie literatura typu pamiętnikarskiego, choć pojawia się też dramatopisarstwo. No i rozbrzmiewa muzyka, głównie blues i pieśni drogi/włóczęgi śpiewane przez barda i wędrowca Nuuskamuikkunena.

W niektórych miejscach tej wspaniałej opowieści pojawiają się wątki fantasy – magiczne artefakty, osoby obdarzone mocami magicznymi, magiczne istoty ale nie zaburza to narracji, opowiadającej przecież o zwykłym życiu zwykłych osób żyjących w pięknej dolinie. Dodajmy też, że są wątki podróżnicze a nasi bohaterowie bywają odkrywcami ostatnich białych plam na mapach naszego świata. Uroku sadze dodaje też  wspaniała galeria bohaterów drugoplanowych, często dziwaków, marzycieli i hobbystów wszelakich, ale i niebanalnych myślicieli.

Tę ciepłą opowieść, pełną humoru i radości życia z pełną odpowiedzialnością polecam każdemu bez względu na wiek, płeć, zawód, stan zdrowia itp.

PS Znowu nie dowiedziałem się w co zamieniła się ta @#$%@$# sztuczna szczęka w tym $@%#&^ czarodziejskim kapeluszu! A.

PPS Znowu nie umieszczono dodatku z oryginalnym tekstem i nutami do bluesa „Wszystkie małe zwierzątka wiążą kokardkę na ogonie” A.K.

PPPS Stanowczo twierdzę, że Buce dorobiono gębę – to introwertyczna, bardzo samotna, a przez to zgorzkniała osoba, a nie żaden fokropny fotwór, należy jej współczuć, a nie straszyć nią dzieci – wstyd! A.K.A.

Aneks Zapomniałem podać autorkę i tytuł sagi. Przepraszam.
Tove Jansson Saga rodu Muminków Muminki

 

 #Klasyka 

2 myśli na “O urokach czytania sag rodzinnych”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.